poniedziałek, 1 stycznia 2018

Wskazówki istotności

Mając kontakt z dowolną kreację reklamową najczęściej szybko i bez problemu odgadujemy nie tylko to, co próbuje się nam za jej pośrednictwem przekazać, ale także to, co w przekazie jest najważniejsze. Dzieje się to za sprawą wykorzystywanych w reklamie wskazówek (sygnałów) istotności.

W przypadku materiałów drukowanych może to być wyróżniający określony element kolor lub sama wielkość tego elementu (rzeczy większe traktujemy prawie automatycznie jako istotniejsze). 
Może to być też np. strzałka skierowana na dany obiekt, czy skoncentrowane na nim spojrzenia postaci obecnych na reklamie (oba rozwiązania bazują na prostym mechanizmie kierowania przez ludzi wzroku tam, gdzie patrzą inni, lub w miejsce, które im się wskazuje. Zob. D. Doliński, Psychologia reklamy, Wrocław 2001, s. 101). 
W odniesieniu zaś do użytego w reklamie tekstu – rozmiar, kolor, czy kształt użytej czcionki.

W przypadku reklamy radiowej uwypuklenia jakiegoś elementu można dokonać za pomocą akcentu, dłuższej, czy głośniejszej wymowy konkretnego słowa, powtórzeniom, lub nawet zniekształceniom. W reklamie telewizyjnej dzięki zastosowaniu zbliżeń czy efektów specjalnych.

Zastosowanie tego typu rozwiązań jest bardzo istotne. Bez wizualnej, czy językowej „gradacji” znaczeń oraz odpowiedniego ich rozplanowania w przestrzeni lub w czasie, wzrok i / lub słuch ludzki „przemykałyby” chaotycznie po kreacji wydobywając z niej dowolne w zasadzie znaczenia. W niewielkim stopniu pokrywające się z dekodowaniem, którego oczekuje płacący za przekaz.

Poniższa reklama sprawia wrażenie, jakby ktoś o sygnałach istotności zwyczajnie zapomniał. Nie tylko nie wiemy, co jest tu najistotniejsze (adres strony www, informacja od „byciu” dystrybutorem Semilac’u, lakiery hybrydowe do stylizacji paznokci, czy adres, który na billboardzie widnieje), ale w ogóle pojawia się problem z ustaleniem, czego przekaz dotyczy. Poza tym, że promowane plakatem „coś” ma zapewne coś wspólnego ze stylizacją paznokci.



Trudno wyrokować, co doprowadziło do skonstruowania tak dziwnego przekazu. Czy jest to wina grafika, który nieszczęśliwie poskładał plakat z informacji mu nadesłanych. Czy może nadawcy, który nie potrafił się zdecydować, co ostatecznie chciałby za pomocą billboardu zakomunikować.

piątek, 29 grudnia 2017

Komunikat, który niejako sam się rozbraja

Ostatnio rzuciła mi się w oczy reklama Nord Taxi. Głównie za sprawą tego, że zawiera ona informacje, które w zasadzie się… znoszą.


Oto bowiem nadawca ogłasza, że Nord Taxi to „TAXI Z KLASĄ”, wspierając ten przekaz obrazem dobrego samochodu oraz pana w garniturze, z kluczykami w dłoni.
(Można zatem przyjąć, że te elementy komunikatu mają konotować jakość, zarazem pewną ekskluzywność przewoźnika).

Jednocześnie na plakacie zamieszczono informację, iż jest to taksówka, na którą stać… każdego. Aspekt, który stoi w opozycji do sygnalizowanej wcześniej ekskluzywności.

Umieszczenie w jednym komunikacie sprzecznych w zasadzie określeń powoduje, że przekaz staje się mocno ambiwalentny. Stan w przypadku reklamy mocno niepożądany. I który może znacząco wpływać na jej skuteczność. Odbiorca nie wie bowiem, czego tak naprawdę może się po nadawcy spodziewać. 

Stąd lepszym rozwiązaniem byłoby dokonanie wyboru i albo postawienie w reklamie na jakość oferowaną przez przewoźnika, albo na jego niską, dostosowaną do przeciętnego portfela cenę. Oczywiście, biorąc pod uwagę branżę, wszystko to w możliwie mocno wytonowanym ujęciu.

PS Użycie sformułowania stare ceny tuż po wskazaniu na nową jakość i nazwę wygląda trochę tak, jakby dopisał to ktoś z konkurencji. Tak z czystej złośliwości. 

czwartek, 14 grudnia 2017

Kilka uwag odnośnie pewnego plakatu

Wczoraj w formie ememesowej otrzymałem poniższy plakat wraz z pytaniem: Czy w tej reklamie nie powinien wystąpić piękny, umięśniony pan?


Odpowiedziałem, że postawiłbym pewnie na szczupłego, harmonijnie zbudowanego mężczyznę. Takiego, który mógłby stanowić pewien wzorzec (wyznacznik), do którego podejmujący ćwiczenia mógłby dążyć. Analogicznie do funkcji, jaką na plakacie pełni zwrócona do niego twarzą kobieta.

O ile o modela można jeszcze toczyć pewien spór (być może autorom chodziło właśnie o to, aby tym przekazem nie odstraszać przeciętnych polskich mężczyzn w wieku 40. czy 50. lat), o tyle szereg innych elementów można poddać krytyce.

Przede wszystkim brakuje adresu podmiotu. Przy całym szacunku dla reklamodawców nie każdy chyba wie, gdzie Strefa3L się mieści.

Wykorzystanie dwóch określeń na jedno wydarzenie - impreza inauguracyjna i drzwi otwarte - wydaje się niepotrzebne. Stąd z jednego z nich spokojnie można byłoby zrezygnować.

Punkt centralny plakatu, czy reklamy prasowej znajduje się w jednej trzeciej odległości od górnej krawędzi (D. Doliński, Psychologiczne mechanizmy reklamy, Gdańsk 2008, s. 103). Na nim zatrzymuje się wzrok patrzącego. Na reklamie Strefy3L ta część pozostaje praktycznie pusta.

W materiale zdecydowano się przekazać bardzo dużo informacji odnośnie przebiegu eventu (być może nawet zbyt dużo). Ze względu na fakt, że grupę odbiorców, do której oferta jest skierowana tworzą osoby dorosłe, zaznajomione z pewnymi kodami, spokojnie można było usunąć wyrazy Plan oraz Dodatkowe atrakcje. Ich brak w żaden sposób nie zmniejszyłby czytelności przekazu, dając możliwość uzyskania trochę wolnej przestrzeni.

Wydaje się także, że rezygnacja z obu postaci na drugim planu odbyłoby się bez szkody dla kreacji. Zwłaszcza, że pani swoją podniesioną do góry lewą dłonią zasłania część logo firmy.

Z kolei pan wygląda na w niewielkim stopniu zorientowanego, po co w ogóle tam przyszedł. Na dodatek na jego koszulce widzimy mało estetyczną czarną plamę w okolicach pachy. Rzecz, którą grafik mógł spokojnie skorygować. 

niedziela, 3 grudnia 2017

Ministerstwo dziwnych spotów

Polskie Ministerstwo Zdrowia tuż po tym jak spotkała je dość zgodna krytyka za kampanię na rzecz prokreacji rozpoczęło kolejną akcję. Tym razem dotyczącą profilaktyki zdrowotnej.

Jej bohaterem, symbolem zdrowia, został człowiek z końską głowa. To on w kolejnych reklamach namawia odbiorców do działań sprzyjających utrzymaniu dobrego stanu organizmu.


Jak mówi wiceminister zdrowia Piotr Gryza: Chcemy w ten niekonwencjonalny sposób namówić młodych dorosłych do tego, żeby zmienili styl życia, byli bardziej aktywni fizycznie, ograniczyli spożycie alkoholu i nie palili papierosów (Źródło: http://twojezdrowie.rmf24.pl/aktualnosci/news-nowa-akcja-ministerstwa-zdrowia-w-roli-glownej-czlowiek-z-gl,nId,2471292).

Grupą docelową kampanii są zatem młodzi dorośli, osoby – jak wynika z przytoczonej w mediach wypowiedzi wiceministra – w wieku 18-35 lat, mieszkańcy małych i dużych miast oraz wsi. (Zob. https://www.wprost.pl/kraj/10089674/kon-trener-w-nowym-spocie-ministerstwa-zdrowia-zacheca-do-profilaktycznych-badan.html).

I jest to pierwszy element kampanii, który poważnie zastanawia. O ile bowiem rzeczywiście pewne rzeczy łączą osoby w tym przedziale wiekowym (są wciąż stosunkowo młode), to znacznie więcej różni.

Wystarczy spojrzeć na to przez pryzmat standardowej segmentacji demograficznej (o psychograficznej nie wspominając). Ta różnicuje potencjalnych odbiorców działań promocyjnych ze względu na płeć (kobieta, mężczyzna), wielkość zamieszkiwanej miejscowości (wieś, miasta poniżej 10 tys. mieszkańców, miasta z liczbą mieszkańców od 10 do 49 tys., itd.), wiek (18-25, 26-39), wykształcenie, liczbę członków rodziny, czy fazy cyklu rodzinnego (single, pary bez dzieci, pary z dziećmi w wieku przedszkolnym, pary z dziećmi w wieku szkolnym). (Zob. P. Wójcik, Psychografia konsumentów, Lublin 2017, s. 138).  

Nieuwzględnienie nawet tak podstawowych zmiennych w działalności komunikacyjnej może znacząco ograniczać skuteczność kampanii.
Trudno przecież znaleźć uniwersalne narzędzie na dotarcie z apelem do 18-letniej dziewczyny z małej miejscowości, uczącej się w liceum i spędzającej wolny czas na Instagramie i spotkaniach z koleżankami i kolegami, i do 35-letniego, żonatego mężczyzny z dwójką dzieci w wieku przedszkolnym, prowadzącego firmę, myślącego o kredycie na budowę domu i o nowym, bardziej przestronnym samochodzie.

Druga rzecz to wybór bohatera spotów. Elegancki, dbający o siebie człowiek z końską głową (w pierwszych sekundach spotu widzimy jak przygładza sobie uszka), stylizowany na persony z XIX wieku na pewno zwróci uwagę odbiorców.
Być może nawet kogoś rozbawi mocno dyskusyjnym poczuciem humoru. Czy jednak będzie w stanie uczynić coś więcej – raczej wątpliwe.

Zwłaszcza, że wszelkich rad o tym, jak ważna jest profilaktyka, w tym także ruch fizyczny udziela siedząc w wygodnym, skórzanym fotelu (jedyny sygnał jakiejkolwiek aktywności fizycznej w jego życiu stanowi zdjęcie eksponowane w 3-4 sekundzie spotu o układzie krążenia). Choć oczywiście koniowi wolno – jest w końcu symbolem zdrowia.

Dlatego wydaje mi się, że zdecydowanie sensowniejszym rozwiązaniem byłoby wybranie do tego typu akcji ekspertów z zakresu profilaktyki zdrowotnej lub znanych i lubianych sportowców-celebrytów.
Osób, z którymi odbiorcy mogliby się w jakiś sposób zidentyfikować lub traktować jako autorytety w kwestii zdrowia. I – w związku z tym – podjąć się realizacji działań przez nich zalecanych.
(Inną możliwą strategią oddziaływania mogłoby być postawienie na tzw. zwykłych ludzi. Bohaterów, których życie widzowie śledziliby, przy okazji dowiadując się, jak istotną rolę odgrywa profilaktyka zdrowotna). 

Oczywiście realizujący kampanie zadbali o wsparcie ze strony postaci publicznych, stawiając na modnych obecnie tzw. influencerów (youtuberów). Aby się o tym jednak dowiedzieć odbiorca spotów będzie musiał wejść na stronę internetową akcji.
Inaczej mówiąc podjąć aktywność, która wymaga pewnego wysiłku. A twórcy kampanii nie zadbali nawet o to, żeby ten wysiłek zminimalizować, dając możliwość przejścia do strony www poprzez kliknięcie na aktywny link zamieszczony w materiale wideo

Na dodatek przeglądając profile wspierających kampanię youtuberów trudno zrozumieć, jakie czynniki determinowały ich wybór. O ile Krzysztof Golonka (Trenuj z Krzychem) silnie kojarzony jest ze sportem, o tyle taka Zuzanna Borucka chyba już niekoniecznie. 

Brakuje w tej grupie również person, które mogłyby oddziaływać na ludzi nieco starszych. Większość z wybranych to osoby, które ledwo przekroczyły 20 rok życia. Trudno zatem liczyć, że zostaną potraktowani przez 30-latków jako wzorce do naśladowania, czy autorytety.

Istotniejszy jednak jest fakt, że duża część odbiorców ich aktywności publicznej to jednostki bardzo młode. Takie, które profilaktyka zdrowotna średnio zapewne obchodzi. I do których kampania ta nie jest w ogóle adresowana.

środa, 29 listopada 2017

Czy wyjdą ze skorupy?

Bogusław Linda, aktor, reżyser, męska twarz polskiego kina został ambasadorem kolejnej odsłony akcji Kampanii Przeciw Homofobii (KPH). Tym samym dołączył do innych znanych osób popierających akceptację osób homoseksualnych, takich jak chociażby Dorota Wellman, Maryla Rodowicz, czy Natalia Przybysz.

W nagraniu opublikowanym na oficjalnym kanale YT KPH (materiał zamieściłem na końcu tekstu) Bogusław Linda mówi o rzeczach ważnych dla niego i innych ludzi. 
Przede wszystkim o wolności osobistej (używa określenia prywatnej), do której każdy powinien mieć prawo niezależnie od przekonań, konstrukcji biologicznej, czy psychicznej.
Dlatego - w jego opinii - dopóki człowiek nie robi krzywdy innemu człowiekowi, powinien mieć wolność decydowania o sobie. 

Jednocześnie zachęca tych, którzy nie akceptują takiej miłości, aby wyszli ze skorupy. Aby spojrzeli na osoby homoseksualne bez uprzedzeń, a być może okaże się, że są to naprawdę interesujące persony. Takie, które warto poznać.

W materiale wyznaje też, że w jego własnym odczuciu nadawał się do zagrania roli geja w filmie. Niestety nigdy do tego nie doszło, a jedyny reżyser, który mu to proponował (Janusz Zaorski) z jakiegoś, nieznanego aktorowi powodu, zrezygnował z tego pomysłu.

Materiał Kampanii Przeciw Homofobii będzie dla wielu osób sporym wyzwaniem. Zwłaszcza dla tych lubiących, czy podziwiających Lindę, a jednocześnie darzących niechęcią lub nienawiścią osoby homoseksualne.

Będą one bowiem musiały poradzić sobie z napięciem, które wypowiedź aktora w nich wytworzyła (opisuje to precyzyjnie teoria dysonansu poznawczego Leona Festingera). Tak, aby ujednolicić własne myśli i sądy.

Dlatego jedni pewnie przemyślą swoje nastawienie wobec osób homoseksualnych i uznają, że może rzeczywiście nie ma w tej preferencji nic złego, czy zdrożnego. W ten sposób wciąż będą mogli pozytywnie oceniać aktora i jego aktywność.

Inni odrzucą przekaz, a samego Lindę być może nawet znienawidzą.

Zarysy tych reakcji pojawił się już zresztą w dodanych pod filmem komentarzach (pisownia oryginalna):
1.      Mimo tego ze nie popieram nahalnej homopropagandy, to bardzo sensownie sie wypowiedzial. Zawsze uwazalem, ze to madry czlowiek jest.
2.      Panie Bogusławie. Zawsze byłam oporna na pana wdzięki, bo za dużo kobiet się w panu kochało, a ja nie lubię tlumów. Ale teraz chyba się w panu zakocham ❤️
3.      Wstyd Panie Bogusławie, wstyd.
4.      Serio? Czy może po prostu zaangażował się w kampanię by zaistnieć? Przepraszam za podejrzliwosc, ale jakoś nie chce mi się wierzyć.
5.   Zawsze uważałem, że to mądry człowiek, a od teraz uważam, że to debil.



poniedziałek, 27 listopada 2017

Co ona wie?

24 listopada osoby odpowiedzialne za prowadzenie profilu FB marki napoju energetycznego Devil Energy publikują poniższą grafikę, zachęcając jednocześnie do odznaczania dziewczyn, które lubią czuć smak Devila w ustach.

(Źródło: https://www.facebook.com/DevilEnergy/?hc_ref=ARQBO_yacmi18FfC7Pa7uXo4yDpl-keanTplNiykWOBGcY7iIqHxhuStrF8yJoHVzQo&fref=nf).

Obraz ze względu na czytelne aluzje do seksu spotyka się ze sporym oburzeniem. Autorom zarzuca się przede wszystkim seksizm i uprzedmiotowienie kobiet. Krytycy wskazują też na banalność przekazu i chęć wywołania medialnego szumu:

Kobieta 1: Żenujące. /…/ Jesteście żałośni, jeśli nie umiecie inaczej sprzedać produktu.
Kobieta 2: słabe i seksistowskie, żeby nie powiedzieć ch… ( nawiązując do reklamy).
Mężczyzna 1: Myślałem, że widziałem dno. A tu proszę- pukanie od spodu. To nie seksistowskie- to chamskie i poniżające.
Kobieta 3: Ojej. Seks! Penis! Hehe. Takie to zabawne i kontrowersyjne!
Nie no błagam... Poziom zerowy. Nie wiem czy jest strona 'Janusze reklamy', ale to idealnie by się tam nadało.

Oczywiście jest też niewielkie grono osób broniących kreacji. Przeważają wśród nich mężczyźni.

Mężczyzna 2: DYSTANS, oburzone tłuki- DYSTANS do świata. Zabawne, że wściekają się ci, którym się to JEDNOZNACZNIE kojarzy :) A z kontekstu ewidentnie wynika, że facet naleje jej zaraz do ust... napój energetyczny marki Devil 3:)
Mężczyzna 3: Więcej dystansu, są gorsze reklamy i porównania, jeśli kogoś to śmieszy to oznacza a automatu że jest amebą i seksistą ? Proszę Cie.. Żebyś widziała komentarze kobiet pod niektórymi zdjęciami modeli, to jest dopiero seksizm.

Za obronę kreacji im też się dostaje: 

Kobieta 4: Oczywiście komentarze "mężczyzn" sięgają dna. Panowie zachowujecie się jak niewyżyte knury. Szkoda mi was.

Dzień później na tablicy ląduje ten obraz:

(Źródło: https://www.facebook.com/DevilEnergy/?hc_ref=ARQBO_yacmi18FfC7Pa7uXo4yDpl-keanTplNiykWOBGcY7iIqHxhuStrF8yJoHVzQo&fref=nf).

Konstrukcja obrazu analogiczna. Przekaz zbliżony, choć zdecydowanie mniej jednoznaczny (w kontekście seksu zwrot zatopić usta nie jest pojęciowym odpowiednikiem terminu mieć w ustach).

Post spotyka się z mniejszą ilością reakcji. Są one jednak równie mocno krytyczne:

Kobieta 5:  reklama na poziomie gimbazy i pewnie na takim wykształceniu osoba odpowiedzialna za reklamę poprzestała
Kobieta 6: jeśli w kawale o żydzie i naziście w obozie koncentracyjnym zamienimy miejscami niemca i żyda kawał będzie mniej wstrząsający ale nadal wyjątkowo głupi. naprawdę zatrudniacie kretynów..
Mężczyzna 4: Czy wy ludzie naprawdę myślicie, że rozwiązaniem problemu przedmiotowego traktowania kobiet jest wprowadzenie przedmiotowego traktowania drugiej płci i że to załatwia sprawę. Czy naprawdę wasze życie sprowadza się tylko i wyłącznie, albo głownie do jednej sfery pokazanej w prymitywny i żałosny sposób?

Niektórym odbiorcom posunięcie prowadzących profil wydaje się jednak nie tylko podobać, lecz wręcz imponować:
Mężczyzna 5: No mistrzowie no :D Ciekawe czy dziś niektóre osoby okażą równie duże oburzenie :D Mam dziwne wrażenie, że nie bo to w naszym społeczeństwie działa tylko w jedną stronę...

Inni wskazują na zachowaną przez prowadzących profil równowagę. Rzecz w ich opinii wartą docenienia
Mężczyzna 6: Przynajmniej jest sprawiedliwie.

Posunięcie marki trudno usprawiedliwiać. Wykorzystała najprostsze z możliwych instrumentów koncentrowania uwagi na produkcie. Narzędzie na dodatek szkodliwe.

Jak wykazały badania chociażby Kyry Lanis i Katherin Covell u mężczyzn po obejrzeniu tego typu reklam (reklam z kobietami-obiektami seksualnymi) następował wyraźny wzrost akceptacji wobec przemocy seksualnej i skłonność do instrumentalnego ich traktowania. (Zob. D. Doliński,  Psychologiczne mechanizmy reklamy, Gdańsk 2008, s. 184).

Osoby odpowiadające za strategie komunikacyjne marek powinny tego typu kwestie uwzględniać. Inaczej stają się w pewnym stopniu współodpowiedzialni za szereg nieprzyjemnych zdarzeń. 

Na zakończenie pytanie: co producent marki Devil chciał w ten sposób osiągnąć? Zapewne głównym powodem publikacji grafik był potencjalny rozgłos i aktywizacja społeczności FB. Grupy, która dotychczasową aktywność profilową marki praktycznie ignorowała.

Widać to po statystykach: wpis z 21 listopada – 3 polubienia, 2 komentarze, oba zresztą dodane po opublikowaniu obu omawianych tu postów; wpis z 20 listopada – 3 polubienia, komentarzy 0; wpis z 14 listopada: 5 zróżnicowanych reakcji, 4 komentarze, wszystkie dodane po wybuchu afery.

Można zatem uznać, że producent założony efekt osiągnął. Marka stała się znaną. Czy przełoży się to na wzrost sprzedaży? Trudno w tym momencie wyrokować.

Wiadomo jednak, że przekładanie na tą sytuację pozytywnych przykładów wzrostu sprzedaży po kryzysie takich marek jak Tiger (właściciel: Grupa Maspex) może okazać się błędne.

Istnieją bowiem znaczące różnice. Po tym, jak wybuchła afera z grafiką zamieszczoną 1 sierpnia br. na instagramowym koncie Tigera (grafika deprecjonowała czyn powstańczy), właściciel Grupy Maspex przeprosił i przedsięwziął szereg kroków mających na celu zażegnanie kryzysu.
Specjaliści od wizerunku marki Devil cały czas zaś zdają się utrzymywać, że wszystko jest ok.

Po drugie Tiger był w momencie wybuchu kryzysu jedną z trzech najsilniejszych na polskim rynku marek (zob. http://www.hurtidetal.pl/article/art_id,19030-61/rynek-napojow-energetycznych-i%C2%A0izotonicznych/).
Marka Devil takiej pozycji nie posiada. I to może być dla niej zabójcze.

Można też założyć, że marka nie miała nic do stracenia. Dotychczas stosowane rozwiązania nie przynosiły żadnych wymiernych efektów, tylko angażowały siły / środki (konkurencja zbyt wysoko postawiła poprzeczkę).

Osoby odpowiedzialne za jej promocje postanowili zatem podkręcić przekaz. Czy było to słuszne posunięcie dowiemy się zapewne w niedługim czasie.

PS Podziękowania dla dr Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej za możliwość skonsultowania kwestii prawnych odnośnie wypowiedzi zdawałoby się publicznych.

niedziela, 26 listopada 2017

Kampanie antyprzemocowe. Kobiety

Wczoraj obchodzony był Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet. Przemoc ta, przynajmniej w najbardziej radykalnych formach (zabójstwa, okaleczenia, ciężkie pobicia), stosowana jest przez mężczyzn przede wszystkim wobec żon, partnerek, kochanek. Głównym jej motywem jest zazdrość i chęć ich kontrolowania. Tak przynajmniej wynika z ustaleń psychologów ewolucyjnych. (Zob. D.M. Buss, Morderca za ścianą, Sopot 2014, s. 87-126). 

(Jednocześnie psychologowie ewolucyjni odrzucają mit męskiego spisku wobec kobiet. Zbyt mocno dostrzegalna jest rywalizacja wewnątrz każdej płci, aby taki koncept można było w ich opinii usankcjonować. 
Nie znaczy to oczywiście, że mężczyźni nie wprowadzają rozwiązań służących wyłącznie im, lub rozwiązań takich nie bronią. Praw, które podtrzymują patriarchalny porządek rzeczywistości. Zob. D.M. Buss, Psychologia ewolucyjna, Gdańsk 2001, s. 365).

Niektóre kultury przemoc wobec kobiet sankcjonują (a przynajmniej akceptują wybrane jej formy). Inne starają się mniej lub bardziej skutecznie zjawisku zapobiegać.
Poniżej przegląd kilku kampanii społecznych, które powstały w celu uświadomienia problemu i / lub ograniczenia jego występowania.

Co je czeka ze strony chłopców / mężczyzn?
Ukazuje to krótki film zatytułowany Dear dad przygotowany dla organizacji Care.no. Przyjęta w filmie rama narracyjna przedstawia rzeczywistość z perspektywy nienarodzonego dziecka. Dziecka płci żeńskiej, które zdaje sobie sprawę z zagrożeń, jakie na nie czyhają, najpierw ze strony chłopców, a później mężczyzn.

Nie prosi jednak ojca o ochronę, lecz o przerwanie pewnego układu. Stanu, który na przemoc wobec kobiet przyzwala. Składają się nań chociażby poniżające kobiety żarty, wulgarne odzywki, itp. Rzeczy wydawałoby się zupełnie niegroźne, mające jednak realne, fizyczne konsekwencje.


Włoski eksperyment
Czterech chłopców w wieku od 7 do 12 lat staje przed poważnym dylematem. Czy powinni uderzyć dziewczynę, tylko dlatego, że chce tego od nich osoba nagrywająca materiał? Wszyscy odmawiają.

Z ich wypowiedzi wynika, że mają silnie wpojoną zasadę, że dziewczyn się nie bije. Że przemoc wobec kobiet jest złem.


Pytanie tylko, czy tak samo postąpiliby, gdyby wokół nich nie było osób dorosłych (wszystko nagrywane jest na ulicy pełnej przechodniów). Gdyby do aktu przemocy nakłaniali ich rówieśnicy, a nie przeprowadzający eksperyment. I gdyby Martina, podstawiona przez eksperymentatorów dziewczyna, była od nich przynajmniej mniejsza. A całej sytuacji towarzyszyły znacznie silniejsze emocje… Trudno powiedzieć.

Przełamać izolację
Kobiety doświadczające przemocy często pozostawiane są same sobie. Ze względu na tabu, które tego typu zdarzeń dotyczą, spotyka je nierzadko społeczna izolacja.

Twórcy kampanii dla brytyjskiej organizacji Women’s Aid podjeli się próby jej przełamania.
W tym celu stworzyli interaktywny billboard, na którym umieścili wizerunek pobitej, posiniaczonej kobiety:


Dopóki nikt na ofiarę przemocy nie patrzył, obraz pozostawał ten sam. Jednak kiedy przechodzący obok spoglądali na jej wizerunek, siniaki z twarzy i ciała kobiety zaczynały znikać.
Urealniało to hasło kampanii: możemy to przerwać, wystarczy, że nie będziesz odwracał wzroku.

Gdyby wiedziała?
Czy gdyby kobiety wiedziały, jakie piekło zgotują im agresywni, brutalni wobec nich partnerzy, to czy wyszłyby za nich? Zapewne nie.

Niestety najczęściej kobiety tego nie wiedzą, lub też ignorują pewne sygnały, które powinny być dla nich ostrzeżeniem (wyzwiska, czy mniej brutalne formy przemocy na przykład po spożyciu alkoholu).

Rzeczywistość tą uświadamia peruwiański spot The Proposal (Oświadczyny)



Mężczyzna oświadczając się mówi to, czego żadna kobieta nie chciałaby nigdy usłyszeć. Że będzie ją nienawidził i bił. Że sprawi, że przestanie ufać sobie, oddając się w ten sposób całkowicie w jego ręce. Że będzie żyła w izolacji, na którą ją skaże, i będzie drżała na sam dźwięk sygnalizujący jego powrót do domu.
Następnie zaś pyta, czy zgadza się spędzić z nim resztę swojego życia?

Strategia paradoksalna
Ostatni spot, o którym chcę wspomnieć, ma w sobie coś z ducha stosowanej w terapii strategii paradoksalnej. Techniki polegającej na wystawieniu pacjenta na oddziaływanie czynnika będącego przez niego odbieranego jako sprzecznego z założeniem / wyobrażeniem terapii.

Tu swoistej terapii zostaje poddany odbiorca przekazu. W żaden sposób nie mógł bowiem być przygotowany na takie rozstrzygnięcie zaprezentowanej historii.


Oczywiście całe zdarzenie można było przedstawić w bardziej konwencjonalny sposób. Wątpliwe jednak, aby efekt był wówczas równie silny.

/W jednym z kolejnych wpisów przyjrzę się kampaniom mającym na celu przeciwdziałanie przemocy kobiet wobec mężczyzn. Zjawisku, o którym najczęściej niewiele się mówi/.